PANI W.

HomeO mnieKontakt
 
Mazury 2019. Ełk - Radzie - Giżycko
August 13th, 2019 12:53 pm     A+ | a-

Znów wróciliśmy w to samo miejsce! W tamtym roku tak nam się spodobało, że postanowiliśmy przyjechać kolejny raz do Złotej Wójtówki w Radziach.
Jak się później okazało, wyjazd ubiegłoroczny był dużo spokojniejszy. Tym razem mieliśmy do czynienia ze zbuntowanymi dwulatkami, których rozpierała energia i ani na chwilę się nie zatrzymywali. Nie potrzebowali ani jeść, ani spać, tylko ciągle pędzili gdzieś przed siebie. Było zdecydowanie mniej sielankowo niż w tamtym roku ale za to zorganizowaliśmy sobie trochę więcej wycieczek po okolicy. Ze Złotej Wójtówki do Ełku lub do Giżycka jest mniej więcej podobna odległość - jedzie się około 30 minut samochodem. Nasi chłopcy w tym roku zdecydowanie lepiej znosili już samą jazdę autem i cieszyli się na samą myśl o następnych wycieczkach (co nas również bardzo cieszyło).
 
Ełk

Pogoda na początku niezbyt nam sprzyjała. Na szczęście dowiedzieliśmy się o wspaniałym miejscu, idealnym na deszczowo-pochmurny dzień. 

Kolej na Klocki

Odwiedziliśmy salę zabaw dla dzieci, w której dzieci mogą się bawić niesamowitą ilością różnych klocków! Od bardzo dużych aż po malutkie (np. Lego). Chłopaki byli oszołomieni i bardzo zaangażowani w zabawę.
 





 
Szkoda, że podobnego miejsca nie ma gdzieś w naszych okolicach bo pewnie bylibyśmy częstymi gośćmi. 


Plaża miejska

 
Być może za dużo atrakcji tutaj nie było... ale przecież jezioro i plaża w zupełności wystarczą.
 

Ja sama nie pojawiam się zbyt często na zdjęciach z naszych wyjazdów...
Pan W: "Zdjęcie? Przecież już Ci jedno zrobiłem",
Pani W: "Kiedy??",
Pan W: "Wczoraj"...


S: "Ja pływam! Ja pływam!"


W Ełku działa również kolejka wąskotorowa, którą można wybrać się na przejażdżkę ale darowaliśmy to sobie, ponieważ mieliśmy bardzo złe wspomnienia z podobnej wycieczki u nas w Zgierzu (parę dni wcześniej). Chłopaki nie byli w stanie nawet na chwilę usiąść na swoim miejscu. Wściekali się, wyrywali, wiercili, chcieli wysiadać, siadać, wstawać, chodzić, stać, potem wyglądać przez okno i tak w kółko... Po prostu koszmar. Dlatego minie jeszcze pewnie trochę czasu zanim znów zdecycujemy się na podróż pociągiem lub kolejką. 

 
Okrągłe

Zoo Safari

W tym miejscu byliśmy już kolejny raz ponieważ wrażenia z tamtego roku mieliśmy bardzo pozytywne. Byliśmy ciekawi jaka będzie reakcja bliźniaków tym razem. Rok wcześniej siedzieli u nas w nosidłach i z zainteresowaniem pokazywali zwierzęta w oddali. Teraz było trochę trudniej. 
 

 
Naszych chłopaków musieliśmy mocno trzymać, żeby nam nie wypadli z tego samochodu, który woził nas po terenie Zoo. Kręcili się strasznie i oczywiście chcieli wysiadać za każdym razem jak pojazd zatrzymywał się. Na szczęście podczas jazdy siedzieli grzecznie. Poza tym nie bali się podchodzących zwierząt i chętnie je karmili. Jednak, mimo wielu plusów, ta cała wycieczka trochę nas zmęczyła.
 







 
Giżycko

Plaża miejska
 

To świetne miejsce na spędzanie czasu razem z dziećmi. Duża, ładna plaża, plac zabaw i port tuż obok. My większość czasu spędziliśmy na spacerowaniu i oglądaniu łódek. Chłopakom bardzo się to podobało. 


Oczywiście dzieciaki bardzo chciały popłynąć na jakimś statku. My sami też wcześniej myśleliśmy o krótkim rejsie ale szybko zrezygnowaliśmy. Bardzo prawdopodobne byłoby to, że chłopakom nagle się coś odwidzi i postanowią nagle wysiadać na środku jeziora. Po ostatnich doświadczeniach z kolejką i samochodem w Zoo Safari woleliśmy nie ryzykować...




Niestety byliśmy cały czas o krok od tragedii. Na trampoliny, wesołe miasteczko czy wypożyczenie autek chłopaki byli jeszcze za mali. Musieliśmy omijać szerokim łukiem wszystkie tego typu atrakcje. Dwulatkom ciężko wytłumaczyć, że nie mogą z czegoś skorzystać mimo, że bardzo chcą. Ale całkiem nieźle nam to wyszło (prawie bez żadnej awantury) i na koniec jeszcze zjedliśmy gofry! 
 
Radzie

Złota Wójtówka

Tutaj spędziliśmy większość naszego czasu. Chłopaki już od samego przebudzenia chcieli oglądać kury, bociany albo biec na plażę...
 

Najlepszą "zabawą" było bieganie po tych drewnianych pomostach. Ja z Panem W. musieliśmy biegać za bliźniakami, żeby nam do tej wody nie wpadli... Trzeba będzie ich w końcu nauczyć pływać... 


W razie niepogody można ćwiczyć "na sucho".






















Byłoby naprawdę pięknie, gdyby bliźniaki nie dawały nam tak popalić. Nie dosyć, że cały dzień biegali jak szaleni, to wieczorem i tak mieli duże problemy z zaśnięciem. Może świeże, mazurskie powietrze ich wprawiło w taką euforię?

Więcej o Złotej Wójtówce napisałam we wcześniejszym wpisie, więc na koniec, dla przypomnienia, zapraszam do relacji z tamtego roku...
http://www.paniwalczak.pl/?pid=71


 


 
No comments posted...
Leave a Comment
* Name
* Email (will not be published)
*
* Enter verification code
* - Reqiured fields
 
Older Post Home Newer Post
                                                                                                                                                                                                                             
Pani Walczak Pani Walczak Pani Walczak Pani Walczak
Beskid Sądecki - czerwiec 2019
Mazury 2019. Ełk - Radzie - Giżycko
Podróże z dziećmi - atrakcja czy udręka?
Ptasie Radio 2
Ptasie Radio - początek.
Beskid Żywiecki - wrzesień 2018
Mazury 2018 - Złota Wójtówka
Tatry dla początkujących
Spacer po Zgierzu
"Stachuriada" - plakat.
Pierwsze wakacje z bliźniakami
Kącik dla bliźniaków
(Narko) Szydełko
Listopadowy Berlin
"Zaćmienie" - Paleta.
Jaki kolor ma morze?
Pani W nad polskim morzem
Lato - Pejzaż malowany Ziemi Łódzkiej.
Rowerem dookoła Zalewu Sulejowskiego
Jak to się robi? Część 2: Linoryt
Beskid Mały: Drwale i jaskiniowcy.
Wystawa Stowarzyszenia Artystów "Młyn" we Włocławku
Smreczyński
Jak to się robi? Część 1: Skarpetki
Słoiczkowy upgrade
Epic Love
ROMA (04-06.XII.2015)
Mountains Lover
Jak zorganizować wesele... i nie wydać fortuny
Ekspresji i liryki ciąg dalszy
Tatry Zachodnie 4-6.IX.2015
Beskid Niski (2014) czyli...
Viva L'Italia! Part 2
Dzień w którym zostałam Panią W. (27.06.2015)
Viva L'Italia! Part 1